Dziś opublikowałam nową stronę "streszczenie".
Jak sama nazwa wskazuje to streszczenie mojego opowiadania. Podzielone jest ono na rozdziały, jak i również na dni. Stworzyłam tę stronę dla waszego użytku, abyście mogli sobie przypomnieć co się już działo nie musząc czytać wszystkiego. Drugim powodem są nowe osoby. Czasami wchodząc na jakiegoś bloga po raz pierwszy patrzymy np. 30 rozdział i myślimy, nie będę czytać 30 rozdziałów i więcej nie zaglądamy na tego bloga. Ja postanowiłam, że dzięki temu osoby wchodzące po raz pierwszy mogą szybko zrozumieć o co chodzi w moim opowiadaniu i czytać później na bieżąco.
A bym zapomniała jeśli ktoś nie zrozumiał o co chodziło w ostatnim rozdziale jego skrót też jest w tej zakładce. Chyba rozumiecie, że napisanie streszczenia zajęło mi dużo czasu z tego powodu rozdział pojawi się dopiero na początku przyszłego tygodnia.
Pozdrawiam Asia <3
środa, 23 lipca 2014
środa, 16 lipca 2014
Rozdział 27
W poprzednim rozdziale....
Zaraz po zajęciach podczas, gdy Francesca, Fede i Leon gadają o Esmeraldzie. Marco wychodząc z sali zderza się z Oliwią. Chłopak podnosi zeszyt, który upuściła, a ta się przedstawia. On także się z nią wita. Oliwia pyta go czy nie widział Francesci. Ten mówi jej, że Fran jest w sali i pokazuje na stojącą w sali Fran razem z Federico i Leonem. Chłopak po chwili wnioskuje, że Oliwia to przyjaciółka Fran z Włoch, o której słyszał, że przyjechała. Dziewczyna postanawia ne przeszkadzać przyjaciółce i zaprasza Marco do Resto. Chłopak się godzi i już po chwili są na miejscu. Gdy siedzą przy stoliku podchodzi do nich Luca i pyta Oliwie o Francesce, ta opowiada mu zaistniałą sytuację. Po chwili Oliwia pyta się Marco co sądzi o Fran. Chłopak mówi, że jest przyjacielska, lubiana i, że ładnie śpiewa. Oliwia żali się, że nie potrafi śpiewać. Marco ciągie ją za ręke na scene, bierze gitare i gra Junto a ti. Razem śpiewają. Po występie Oliwia zdradza Marco, że on podoba się Fran. Dziewczyna odchodzi i zostawia oszołomienego chłopaka....
W tym samym czasie....
Leon:
Drzwi otworzył nam... , ale jak to możliwe. Przecież.... to jest niemożliwe. Podnoszę rękę, on tego nie robi, więc to nie jest lustro. Opuszczam rękę z powrotem. Nikt się nie odzywa. Nie... to nie może być prawda... Przed moimi oczami stoję.... ja sam....
Narrator:
- Leon, Leon! Ocknij się. Fran ty spróbuj obudzić drugiego Leona! To krzyczy chłopak o ciemnych włosach - najpierw do leżącego przyjaciela, a następnie do stojącej obok niego równie oszołomionej koleżanki. Widać, że jest zdruzgotany i sam nie wie co robić, lecz stara się nie okazywać słabości. Nagle jego przyjaciel się budzi, natomiast identyczny chłopak leżący w progu własnego domu wciąż leży. Zrezygnowana dziewczyna pochyla się nad nim ale nie może go obudzić, więc wyciąga z torebki butelkę wody i wylewa płynną zawartość na twarz chłopaka, który momentalnie odzyskuje przytomność. Identyczni chłopcy siedzą na przeciwko siebie i w milczeniu się na siebie patrzą. Ciemnowłosa dziewczyna nadal nic nie rozumie i czując, że jest jej słabo staje obok równie zdruzgotanego bruneta, który widząc, że ta nie daje sobie z tym rady pokazuje jej kamień stojący przed domem. Ta nie potrzebując słowa wyjaśnienia oddala się od miejsca tego dziwnego zdarzenia i siada na kamieniu leżącym z 3 metry dalej. W tym samym czasie szatyni wstają, nie odrywając zdziwionego wzroku od tego drugiego stojącego na przeciwko. Chłopaków różni tylko kolor oczu pierwszy stojący dalej od domu ma ciemne oczy, zaś drugi mieszkaniec tej posiadłości ma oczy błękitne. Oczywiście są inaczej ubrani. Pierwszy ma na sobie czerwoną koszulę w kratkę, natomiast drugi czarną bluzę z kapturem. W końcu jeden z nich wypowiada słowa:
- Kim ty jesteś?? - robi to chłopak z jasnobrązowymi włosami postawionymi lekko na żelu.
- Jestem Leon, ale kim ty jesteś?? I co robisz w moim domu?? - odpowiada chłopak z włosami dłuższymi i postawionymi tak jak u bruneta, który przygląda się temu wydarzeniu ze zdziwieniem i zaciekawieniem.
- Ja też jestem Leon. - odpowiada pierwszy.
- To wszystko nie ma sensu. Możemy wejść do twojego domu i wszystko sobie wytłumaczyć. - mówi brunet, który nie wytrzymuje napięcia do mieszkańca tego domu.
- Oczywiście. - Odpowiada właściciel domu, otwierając drzwi i zapraszając identycznego chłopaka gestem dłoni do salonu. W tym samym czasie czarnowłosy chłopak przyprowadza mocno zszokowaną przyjaciółkę i wprowadza ją do domu nieznajomego chłopaka wyglądającego tak samo jak ich przyjaciel. Cała czwórka rozsiadła się na kanapie w salonie. Na tej samej, na której wcale nie tak dawno siedziała czarnowłosa dziewczyna ze starszym panem w poszukiwaniu zaginionych przyjaciół. Dziewczyna nie mogąc wytrzymać napięcia i całego tego nieporozumienia powiedziała wszystko co kłębiło się w jej głowie:
- Leon, jak to możliwe?? Ty jesteś Leon i ty też jesteś Leon! To nie ma sensu?? Chociaż zgadzałoby się to dlaczego Esmeralda, była taka zdziwiona, gdy powiedziałam, że znam cię ze studia. No bo jak inaczej zrozumieć to, że jesteście identyczni??? Dlaczego identyczne osoby mają takie samo imię?? Ja tego po prostu nie ogarniam! Czy ktoś umie mi to wytłumaczyć?? - popatrzyła na przyjaciół oraz nieznajomego chłopaka wyczekując odpowiedzi, lecz żaden się nie odezwał. Zrozumiała, że nikt jej nie słuchał. Mieszkaniec dokładnie przyglądał się gościom i obserwował każdy ich ruch, natomiast brązowooki szatyn patrzył po kolei na wszystkie zdjęcia i na wystrój pokoju w którym się znajdowali. Chłopak nie może zrozumieć, dlaczego nigdy nie spotkał niejakiego Leona, wyglądającego tak samo jak on, natomiast brunet z wysoko postawionymi włosami zastanawiał się co powiedzieć i jak ułożyć w zdania to co kłębi mu się teraz w głowie. Jak przełamać niezręczną ciszę??? Jak pomóc obu Leonom zrozumieć co się stało?? Jak pomóc przyjaciółce, która wygląda na zupełnie zagubioną, widać, że ta sytuacja ją przerosła. To tylko nieliczne z pytań, nad którymi główkował w tym momencie. Nagle niezręczną ciszę przerywa dźwięk otwieranych drzwi i tupot obcasów. Do salonu wchodzi starsza pani, matka szatyna zamieszkującego w tym domu. Kobieta szeroko otwiera oczy i bije się z myślami. Nie wie co ma zrobić. W jej salonie siedzi jej syn, a obok niego..... też jej syn?? Przerażona wybiega z domu. Nastolatki ruszają za nią w pogoń.
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
Dam, dam dam.... Leon razy dwa???? Dlaczego Esmeralda uciekła??? Co się dzieje z Violettą??? Jak myślicie?? Podzielcie się tym w komentarzu :)
Pozdrawiam Asia <3
Ps. Przepraszam za lekkie opóźnienie, ale mój wyjazd się przedłużył. Chcę też podziękować mojej nowej obserwatorce Monice. Bardzo cieszę się, że liczba obserwatorów się powiększyła.
:)
Zaraz po zajęciach podczas, gdy Francesca, Fede i Leon gadają o Esmeraldzie. Marco wychodząc z sali zderza się z Oliwią. Chłopak podnosi zeszyt, który upuściła, a ta się przedstawia. On także się z nią wita. Oliwia pyta go czy nie widział Francesci. Ten mówi jej, że Fran jest w sali i pokazuje na stojącą w sali Fran razem z Federico i Leonem. Chłopak po chwili wnioskuje, że Oliwia to przyjaciółka Fran z Włoch, o której słyszał, że przyjechała. Dziewczyna postanawia ne przeszkadzać przyjaciółce i zaprasza Marco do Resto. Chłopak się godzi i już po chwili są na miejscu. Gdy siedzą przy stoliku podchodzi do nich Luca i pyta Oliwie o Francesce, ta opowiada mu zaistniałą sytuację. Po chwili Oliwia pyta się Marco co sądzi o Fran. Chłopak mówi, że jest przyjacielska, lubiana i, że ładnie śpiewa. Oliwia żali się, że nie potrafi śpiewać. Marco ciągie ją za ręke na scene, bierze gitare i gra Junto a ti. Razem śpiewają. Po występie Oliwia zdradza Marco, że on podoba się Fran. Dziewczyna odchodzi i zostawia oszołomienego chłopaka....
W tym samym czasie....
Leon:
Drzwi otworzył nam... , ale jak to możliwe. Przecież.... to jest niemożliwe. Podnoszę rękę, on tego nie robi, więc to nie jest lustro. Opuszczam rękę z powrotem. Nikt się nie odzywa. Nie... to nie może być prawda... Przed moimi oczami stoję.... ja sam....
Narrator:
- Leon, Leon! Ocknij się. Fran ty spróbuj obudzić drugiego Leona! To krzyczy chłopak o ciemnych włosach - najpierw do leżącego przyjaciela, a następnie do stojącej obok niego równie oszołomionej koleżanki. Widać, że jest zdruzgotany i sam nie wie co robić, lecz stara się nie okazywać słabości. Nagle jego przyjaciel się budzi, natomiast identyczny chłopak leżący w progu własnego domu wciąż leży. Zrezygnowana dziewczyna pochyla się nad nim ale nie może go obudzić, więc wyciąga z torebki butelkę wody i wylewa płynną zawartość na twarz chłopaka, który momentalnie odzyskuje przytomność. Identyczni chłopcy siedzą na przeciwko siebie i w milczeniu się na siebie patrzą. Ciemnowłosa dziewczyna nadal nic nie rozumie i czując, że jest jej słabo staje obok równie zdruzgotanego bruneta, który widząc, że ta nie daje sobie z tym rady pokazuje jej kamień stojący przed domem. Ta nie potrzebując słowa wyjaśnienia oddala się od miejsca tego dziwnego zdarzenia i siada na kamieniu leżącym z 3 metry dalej. W tym samym czasie szatyni wstają, nie odrywając zdziwionego wzroku od tego drugiego stojącego na przeciwko. Chłopaków różni tylko kolor oczu pierwszy stojący dalej od domu ma ciemne oczy, zaś drugi mieszkaniec tej posiadłości ma oczy błękitne. Oczywiście są inaczej ubrani. Pierwszy ma na sobie czerwoną koszulę w kratkę, natomiast drugi czarną bluzę z kapturem. W końcu jeden z nich wypowiada słowa:
- Kim ty jesteś?? - robi to chłopak z jasnobrązowymi włosami postawionymi lekko na żelu.
- Jestem Leon, ale kim ty jesteś?? I co robisz w moim domu?? - odpowiada chłopak z włosami dłuższymi i postawionymi tak jak u bruneta, który przygląda się temu wydarzeniu ze zdziwieniem i zaciekawieniem.
- Ja też jestem Leon. - odpowiada pierwszy.
- To wszystko nie ma sensu. Możemy wejść do twojego domu i wszystko sobie wytłumaczyć. - mówi brunet, który nie wytrzymuje napięcia do mieszkańca tego domu.
- Oczywiście. - Odpowiada właściciel domu, otwierając drzwi i zapraszając identycznego chłopaka gestem dłoni do salonu. W tym samym czasie czarnowłosy chłopak przyprowadza mocno zszokowaną przyjaciółkę i wprowadza ją do domu nieznajomego chłopaka wyglądającego tak samo jak ich przyjaciel. Cała czwórka rozsiadła się na kanapie w salonie. Na tej samej, na której wcale nie tak dawno siedziała czarnowłosa dziewczyna ze starszym panem w poszukiwaniu zaginionych przyjaciół. Dziewczyna nie mogąc wytrzymać napięcia i całego tego nieporozumienia powiedziała wszystko co kłębiło się w jej głowie:
- Leon, jak to możliwe?? Ty jesteś Leon i ty też jesteś Leon! To nie ma sensu?? Chociaż zgadzałoby się to dlaczego Esmeralda, była taka zdziwiona, gdy powiedziałam, że znam cię ze studia. No bo jak inaczej zrozumieć to, że jesteście identyczni??? Dlaczego identyczne osoby mają takie samo imię?? Ja tego po prostu nie ogarniam! Czy ktoś umie mi to wytłumaczyć?? - popatrzyła na przyjaciół oraz nieznajomego chłopaka wyczekując odpowiedzi, lecz żaden się nie odezwał. Zrozumiała, że nikt jej nie słuchał. Mieszkaniec dokładnie przyglądał się gościom i obserwował każdy ich ruch, natomiast brązowooki szatyn patrzył po kolei na wszystkie zdjęcia i na wystrój pokoju w którym się znajdowali. Chłopak nie może zrozumieć, dlaczego nigdy nie spotkał niejakiego Leona, wyglądającego tak samo jak on, natomiast brunet z wysoko postawionymi włosami zastanawiał się co powiedzieć i jak ułożyć w zdania to co kłębi mu się teraz w głowie. Jak przełamać niezręczną ciszę??? Jak pomóc obu Leonom zrozumieć co się stało?? Jak pomóc przyjaciółce, która wygląda na zupełnie zagubioną, widać, że ta sytuacja ją przerosła. To tylko nieliczne z pytań, nad którymi główkował w tym momencie. Nagle niezręczną ciszę przerywa dźwięk otwieranych drzwi i tupot obcasów. Do salonu wchodzi starsza pani, matka szatyna zamieszkującego w tym domu. Kobieta szeroko otwiera oczy i bije się z myślami. Nie wie co ma zrobić. W jej salonie siedzi jej syn, a obok niego..... też jej syn?? Przerażona wybiega z domu. Nastolatki ruszają za nią w pogoń.
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
Dam, dam dam.... Leon razy dwa???? Dlaczego Esmeralda uciekła??? Co się dzieje z Violettą??? Jak myślicie?? Podzielcie się tym w komentarzu :)
Pozdrawiam Asia <3
Ps. Przepraszam za lekkie opóźnienie, ale mój wyjazd się przedłużył. Chcę też podziękować mojej nowej obserwatorce Monice. Bardzo cieszę się, że liczba obserwatorów się powiększyła.
:)
środa, 2 lipca 2014
Rozdział 26
W poprzednim rozdziale.....
Natalia w sali od tańca śpiewa Habla si puedes i tańczy, nagle potyka się w tańcu i łapie ją przechodzący obok Federico. Patrzą sobie w oczy, lecz Francesca i Leon wołają Fede, więc ten odchodzi i razem z nimi idzie do domu Esmeraldy. Francesca, Federico i Leon stoją pod drzwiami domu Esmeraldy, a otwiera im...
Trochę wcześniej, zaraz po zajęciach....
Marco:
Zajęcia się skończyły. Federico napisał na prawdę świetną piosenkę. Ciekawe czy moja piosenka spodoba się Leonowi?? Wychodzę z sali. W drzwiach zderzam się z jakąś nieznajomą dziewczyną.
- Przepraszam nie zauważyłem cię. - mówię i podnoszę jej notes, który spadł podczas zderzenia.
- Nic się nie stało. Tak w ogóle jestem Oliwia. - odzywa się dziewczyna i podaje mi rękę. Ja nią potrząsam - Marco. - przedstawiam się i podaje jej zeszyt, który podnosiłem:
- To chyba twoje?
- Tak, dzięki. Nie widziałeś może Francesci?? Szukam jej od rana.
- Tak widziałem. Jest w sali rozmawia z Leonem i Federico. Widzisz? - wskazałem jej miejsce, w którym stoi Francesca.
- Federico już poznałam, to takie ekscytujące. On napisał dla mnie piosenkę.
- Na prawdę?? Federico napisał dla ciebie piosenkę?? - zapytałem z nie dowierzaniem
- Tak, najlepsze jest to, że w tedy nawet mnie nie znał. Nie wiedział jak wyglądam, jak się nazywam, ani gdzie mieszkam.
- To skąd wiesz, że napisał ją dla ciebie??? Czekaj, czekaj. Ty jesteś Oliwia?? Przyjaciółka Francesci z Włoch??
- Tak! Skąd wiesz??
- No w studiu w cale nie uczy się tłum osób, wszyscy tu wszystkich znają, a wieści łatwo się roznoszą.
Zamiast mi odpowiedzieć - roześmiała się.
- Może nie będę Fran na razie przeszkadzać, a ty dasz się zaprosić do Resto na koktail?? W tedy będziemy mogli się lepiej poznać?? - Zapytała Oliwia. Co mi szkodzi??
- Z wielką chęcią się tam z tobą przejdę - odpowiedziałem, a ona popatrzyła w stronę Francesci rozmawiającej teraz tylko z Leonem, gdyż Fede gdzieś zniknął. - Czy... Czy ona się z nim spotyka???
- Nie - roześmiałem się - Leon spotyka się z Violettą, a Francesca chyba puki co jest sama. - Wychodzimy ze Studia i idziemy w stronę Resto cały czas rozmawiając
- Znasz Francescę - nagle pyta mnie Oliwia
- Jasne w końcu chodzimy do tej samej szkoły.
- No, ale no wiesz znasz ją jakoś lepiej??
- Nie... Akurat z Francescą się nie przyjaźnię. Przyznam śpiewałem z nią kiedyś w barze karaoke, ale od tego czasu nie rozmawiałem z nią.
-Na prawdę nie przyjaźnisz się z nią??? Dziwne, a ja myślałam, że z nią przyjaźnią się wszyscy. Jak pierwszego dnia przedstawiała mnie przyjaciołom to miałam wrażenie, że już poznałam całe studio.
(Roześmialiśmy się, sam nie wiem czemu) Doszliśmy do Resto. Usiedliśmy przy stoliku, po chwili Luca przyszedł przyjąć zamówienia.
- Co podać - zapytał
- O cześć Oliwio, co ty tutaj robisz?? Nie miałaś wrócić dziś razem z Francescą??- zwrócił się do niej Luca
- Miałam, ale po drodze spotkałam Marco, a Francesca była trochę zajęta rozmową z... czekaj jak mu było??? - popatrzyła się na mnie.
- Leon - podpowiedziałem jej.
- A no tak gadała z Leonem, a ja postanowiłam nie wracać sama do was, więc zaprosiłam tu Marco. - wytłumaczyła wszystko Luce Oliwia.
- A to ciekawe... To co zamawiacie??
- Ja poproszę koktail truskawkowy -powiedziałem
- Dla mnie to samo - odezwała sę moja towarzyszka
- Dobrze - Luca odszedł więc mogłem z nią pogadać, lecz nie wiedziałam o czym
- Może nie powinnam ci tego mówić............, ale .........może innaczej co myślisz o Fran?? - dziwnie się jąkała. To pewnie jakiś podstęp
- No Fran jest bardzo przyjacielska..... lubiana..... no i ładnie śpiewa.
- No, dlaczego ja nie mam takiego talentu???
- Nie przesadzaj.. śpiewać każdy potrafi....
- Chodź... - pociągnąłem ją za rękę i zaprowadziłem na scenę. Wziąłem gitarę. i zacząłem gać piosenkę, którą najlepiej znałem i lubiłem Junto a ti. Stanąłem przed mikrofonem i śpiewałem, po chwili dałem jej znak, że teraz jej kolej stanęła przy mikrofonie i zaśpiewała. Po chwili się dołączyłem. Trzeba przyznać, że nie ma takiego talentu jak Viola czy Fran, ale też śpiewa ładnie. Ma wysoki głos, wiec jest jej łatwiej wyciągać wysokie nuty. Gdy skończyliśmy, ukłoniliśmy się, wszyscy nam klaskali, nawet Luca. zeszliśmy ze sceny i wróciliśmy na miejsce, gdzie czekały nasze koktajle.
- Fran ma szczęście, że ma takiego fajnego adoratora.. - powiedziała, a ja się zdziwiłem.
- O czym ty mówisz??
- Przecież widać, że ona ci się podoba. Opowiedziała mi ostatnio o wszystkim co się tu działo i od razu załapałam, że te listy tak naprawdę były dla niej, a przez przypadek dostały je dziewczyny. Zresztą widać jak na nią patrzysz, a powiem ci w sekrecie, że ona też cię lubi... - ostatnie słowa szepnęła mi do ucha. To najpiękniejsze co kiedykolwiek usłyszałem.
- Dobra nie będę ci zawracać głowy, wiem, ze myślisz teraz o czymś innym. - wstała - nie musisz płacić. Powiem Luce, że to był prezent. - odeszła....
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Dam, dam dam...... Co z Violą???? Czy to co powiedziała Oliwia jest prawdą???? Co zrobi Marco???? Pytań coraz więcej, a coraz mniej rozdziałów do końca :) Jeśli macie jakieś pomysły na rozdziały, to piszcie w komentarzach, a i jeśli lubicie to opowiadanie to mówcie znajomym, czym więcej was tym większa motywacja :)
Pozdrawiam Asia <3
Ps. Info: Nowość w zakładce Bohaterowie. Zaktualizowałam ją i są tam podpowiedzi co do następnych rozdziałów :)
Ps.2 Kolejny rozdział dodam w przyszły weekend, ponieważ jutro wyjeżdżam i przez cały tydzień mnie nie będzie i nie będę miała dostępu do internetu.
Natalia w sali od tańca śpiewa Habla si puedes i tańczy, nagle potyka się w tańcu i łapie ją przechodzący obok Federico. Patrzą sobie w oczy, lecz Francesca i Leon wołają Fede, więc ten odchodzi i razem z nimi idzie do domu Esmeraldy. Francesca, Federico i Leon stoją pod drzwiami domu Esmeraldy, a otwiera im...
Trochę wcześniej, zaraz po zajęciach....
Marco:
Zajęcia się skończyły. Federico napisał na prawdę świetną piosenkę. Ciekawe czy moja piosenka spodoba się Leonowi?? Wychodzę z sali. W drzwiach zderzam się z jakąś nieznajomą dziewczyną.
- Przepraszam nie zauważyłem cię. - mówię i podnoszę jej notes, który spadł podczas zderzenia.
- Nic się nie stało. Tak w ogóle jestem Oliwia. - odzywa się dziewczyna i podaje mi rękę. Ja nią potrząsam - Marco. - przedstawiam się i podaje jej zeszyt, który podnosiłem:
- To chyba twoje?
- Tak, dzięki. Nie widziałeś może Francesci?? Szukam jej od rana.
- Tak widziałem. Jest w sali rozmawia z Leonem i Federico. Widzisz? - wskazałem jej miejsce, w którym stoi Francesca.
- Federico już poznałam, to takie ekscytujące. On napisał dla mnie piosenkę.
- Na prawdę?? Federico napisał dla ciebie piosenkę?? - zapytałem z nie dowierzaniem
- Tak, najlepsze jest to, że w tedy nawet mnie nie znał. Nie wiedział jak wyglądam, jak się nazywam, ani gdzie mieszkam.
- To skąd wiesz, że napisał ją dla ciebie??? Czekaj, czekaj. Ty jesteś Oliwia?? Przyjaciółka Francesci z Włoch??
- Tak! Skąd wiesz??
- No w studiu w cale nie uczy się tłum osób, wszyscy tu wszystkich znają, a wieści łatwo się roznoszą.
Zamiast mi odpowiedzieć - roześmiała się.
- Może nie będę Fran na razie przeszkadzać, a ty dasz się zaprosić do Resto na koktail?? W tedy będziemy mogli się lepiej poznać?? - Zapytała Oliwia. Co mi szkodzi??
- Z wielką chęcią się tam z tobą przejdę - odpowiedziałem, a ona popatrzyła w stronę Francesci rozmawiającej teraz tylko z Leonem, gdyż Fede gdzieś zniknął. - Czy... Czy ona się z nim spotyka???
- Nie - roześmiałem się - Leon spotyka się z Violettą, a Francesca chyba puki co jest sama. - Wychodzimy ze Studia i idziemy w stronę Resto cały czas rozmawiając
- Znasz Francescę - nagle pyta mnie Oliwia
- Jasne w końcu chodzimy do tej samej szkoły.
- No, ale no wiesz znasz ją jakoś lepiej??
- Nie... Akurat z Francescą się nie przyjaźnię. Przyznam śpiewałem z nią kiedyś w barze karaoke, ale od tego czasu nie rozmawiałem z nią.
-Na prawdę nie przyjaźnisz się z nią??? Dziwne, a ja myślałam, że z nią przyjaźnią się wszyscy. Jak pierwszego dnia przedstawiała mnie przyjaciołom to miałam wrażenie, że już poznałam całe studio.
(Roześmialiśmy się, sam nie wiem czemu) Doszliśmy do Resto. Usiedliśmy przy stoliku, po chwili Luca przyszedł przyjąć zamówienia.
- Co podać - zapytał
- O cześć Oliwio, co ty tutaj robisz?? Nie miałaś wrócić dziś razem z Francescą??- zwrócił się do niej Luca
- Miałam, ale po drodze spotkałam Marco, a Francesca była trochę zajęta rozmową z... czekaj jak mu było??? - popatrzyła się na mnie.
- Leon - podpowiedziałem jej.
- A no tak gadała z Leonem, a ja postanowiłam nie wracać sama do was, więc zaprosiłam tu Marco. - wytłumaczyła wszystko Luce Oliwia.
- A to ciekawe... To co zamawiacie??
- Ja poproszę koktail truskawkowy -powiedziałem
- Dla mnie to samo - odezwała sę moja towarzyszka
- Dobrze - Luca odszedł więc mogłem z nią pogadać, lecz nie wiedziałam o czym
- Może nie powinnam ci tego mówić............, ale .........może innaczej co myślisz o Fran?? - dziwnie się jąkała. To pewnie jakiś podstęp
- No Fran jest bardzo przyjacielska..... lubiana..... no i ładnie śpiewa.
- No, dlaczego ja nie mam takiego talentu???
- Nie przesadzaj.. śpiewać każdy potrafi....
- Chodź... - pociągnąłem ją za rękę i zaprowadziłem na scenę. Wziąłem gitarę. i zacząłem gać piosenkę, którą najlepiej znałem i lubiłem Junto a ti. Stanąłem przed mikrofonem i śpiewałem, po chwili dałem jej znak, że teraz jej kolej stanęła przy mikrofonie i zaśpiewała. Po chwili się dołączyłem. Trzeba przyznać, że nie ma takiego talentu jak Viola czy Fran, ale też śpiewa ładnie. Ma wysoki głos, wiec jest jej łatwiej wyciągać wysokie nuty. Gdy skończyliśmy, ukłoniliśmy się, wszyscy nam klaskali, nawet Luca. zeszliśmy ze sceny i wróciliśmy na miejsce, gdzie czekały nasze koktajle.
- Fran ma szczęście, że ma takiego fajnego adoratora.. - powiedziała, a ja się zdziwiłem.
- O czym ty mówisz??
- Przecież widać, że ona ci się podoba. Opowiedziała mi ostatnio o wszystkim co się tu działo i od razu załapałam, że te listy tak naprawdę były dla niej, a przez przypadek dostały je dziewczyny. Zresztą widać jak na nią patrzysz, a powiem ci w sekrecie, że ona też cię lubi... - ostatnie słowa szepnęła mi do ucha. To najpiękniejsze co kiedykolwiek usłyszałem.
- Dobra nie będę ci zawracać głowy, wiem, ze myślisz teraz o czymś innym. - wstała - nie musisz płacić. Powiem Luce, że to był prezent. - odeszła....
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&
Dam, dam dam...... Co z Violą???? Czy to co powiedziała Oliwia jest prawdą???? Co zrobi Marco???? Pytań coraz więcej, a coraz mniej rozdziałów do końca :) Jeśli macie jakieś pomysły na rozdziały, to piszcie w komentarzach, a i jeśli lubicie to opowiadanie to mówcie znajomym, czym więcej was tym większa motywacja :)
Pozdrawiam Asia <3
Ps. Info: Nowość w zakładce Bohaterowie. Zaktualizowałam ją i są tam podpowiedzi co do następnych rozdziałów :)
Ps.2 Kolejny rozdział dodam w przyszły weekend, ponieważ jutro wyjeżdżam i przez cały tydzień mnie nie będzie i nie będę miała dostępu do internetu.
piątek, 27 czerwca 2014
One shot Bromi "Forever" Part four
Camila:
Przekonałaś mnie, dlaczego czuję dreszcze, gdy cię widzę.
Chce cię poznać, poznać wszystko, co lubisz
I zawsze sprawiać, byś
uśmiechała się trochę więcej.
Chcę cię uszczęśliwiać,
jesteś moją inspiracją, więc stworzyłem ten utwór
Aby powiedzieć ci, czego chcę, chcę cię uszczęśliwiać.
Czy dzwoniłaś?
Nie ukrywam, że próbowałem cię zaczarować,
Obserwuję cię.
Chce żebyś dała mi
Tylko minutkę na zastanowienie.
Jak mam ci powiedzieć, że
Chce żebyś miała wszystko, co najlepsze i była
Była szczęśliwa.
Znam wszystko, co lubisz i zawsze
Sprawiam, że uśmiechasz się bardziej.
Oddajesz mi całe dobro, którego chcę,
Chcę cię uszczęśliwiać.
Nagle Broedway przestał śpiewać i zapytał:
- To co my teraz zrobimy?? Zastanowiłaś się już???
- Gdybym wiedziała nad czym mam się zastanowić, to bym się zastanowiła???
- Właśnie tego się obawiałem - wstał z ławki, a ja za nim:
- Pamiętaj, że jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi i możesz mi powiedzieć wszystko.
- Niby tak, ale.... Może od innej strony... Rozmawiałaś już z Sebą???
- Nie jeszcze nie, i nie wiem co mu powiedzieć, bo nie wiem, nie wiem nawet czemu się z nim spotykam??? On, ani nie jest ładny, ani fajny, ani... no dziwnie się przy nim czuję.... - Znów usiadłam na ławce:
- Naprawdę??? Czyli nie chcesz z nim być??? - zauważyłam w jego pięknych oczach błysk, którego wcześniej nie widziałam - No to mu to powiedz.
- Nie wiem jak....
- Normalnie. Spotkaj się z nim dziś i mu to powiedz, bo potem będzie jeszcze gorzej...
- Dobra. Muszę już iść, bo idę dziś do lekarza....
Nagle usłyszałam głos:
- Proszę! - podniosłam głowę obok mnie siedział nie kto inny tylko Broedway.
W ręce miał chusteczkę, którą mi podawał. Uśmiechnęłam się do niego i przyjęłam
chusteczkę. Wytarłam oczy i nos i popatrzyłam na niego, a on popatrzył się na
mnie. Siedzieliśmy tak chyba parę minut, ale nie jestem pewna. Wiem, że ma
śliczne oczy, takie duże i zawsze stara się mi pomóc, jest taki kochany...
- Camila.... - z rozmarzenia obudził mnie jego głos.
- Tak - odpowiedziałam
- Napisałem dla ciebie piosenkę, posłuchasz???
- Bardzo chętnie :)
- A wszystko zaczęło się od zwykłego spojrzenia
Ty tam, a ja tu, wkrótce potem
Bez wyjaśnienia, i bez powoduPrzekonałaś mnie, dlaczego czuję dreszcze, gdy cię widzę.
Sprawiasz, że się zastanawiam,
Przynosisz mi całe dobro,
którego chcęChcę cię uszczęśliwiać,
jesteś moją inspiracją, więc stworzyłem ten utwór
Aby powiedzieć ci, czego chcę, chcę cię uszczęśliwiać.
Czy dzwoniłaś?
Nie ukrywam, że próbowałem cię zaczarować,
Obserwuję cię.
Chce żebyś dała mi
Tylko minutkę na zastanowienie.
Jak mam ci powiedzieć, że
Chce żebyś miała wszystko, co najlepsze i była
Była szczęśliwa.
Znam wszystko, co lubisz i zawsze
Sprawiam, że uśmiechasz się bardziej.
Oddajesz mi całe dobro, którego chcę,
Chcę cię uszczęśliwiać.
- Gdybym wiedziała nad czym mam się zastanowić, to bym się zastanowiła???
- Właśnie tego się obawiałem - wstał z ławki, a ja za nim:
- Pamiętaj, że jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi i możesz mi powiedzieć wszystko.
- Niby tak, ale.... Może od innej strony... Rozmawiałaś już z Sebą???
- Nie jeszcze nie, i nie wiem co mu powiedzieć, bo nie wiem, nie wiem nawet czemu się z nim spotykam??? On, ani nie jest ładny, ani fajny, ani... no dziwnie się przy nim czuję.... - Znów usiadłam na ławce:
- Naprawdę??? Czyli nie chcesz z nim być??? - zauważyłam w jego pięknych oczach błysk, którego wcześniej nie widziałam - No to mu to powiedz.
- Nie wiem jak....
- Normalnie. Spotkaj się z nim dziś i mu to powiedz, bo potem będzie jeszcze gorzej...
- Dobra. Muszę już iść, bo idę dziś do lekarza....
Następnego dnia....
Jaka jestem szczęśliwa!!! Wciąż
nie mogę w to uwierzyć!!!Koniec z zanikami pamięci!!! Dlatego, że teraz
wszystko zapomniałam, to już więcej nic nie zapomnę, ale niestety rzeczy, które
zapomniałam, a nikt mi ich nie może przypomnieć zniknęły nieodwracalnie, ( mam
na myśli to co mi powiedział Broedway i rozmowę z Sebą w szpitalu, po której
straciłam pamięć i byłam taka wkurzona). Ale to nic! Ważne, że to koniec! Nie
muszę się już martwić, że znowu coś zapomnę. W dodatku lekarz powiedział, że
teraz mam dużo lepszą pamięć i będę w
stanie zapamiętać dużo więcej niż inni. To jeszcze nie koniec. Zerwałam z Sebą,
który mi powiedział, że się wyprowadza więc i tak musiał zakończyć nasz
związek. To świetna wiadomość!! Bo głupio bym się czuła musząc go mijać na
korytarzu... Jeśli chodzi o mnie i Broedwaya, to wciąż nie chce mi powiedzieć o
co chodzi z "Forever", ale w końcu to z niego wyciągnę. Czuję się
przy nim świetnie i mimo, że na razie nie jesteśmy razem, ale coś czuję, że za
niedługo to się zmieni :) Mamy iść razem na wesele jego kuzynki, ale nie wiem,
czy mogę to potraktować jako randkę, ale kiedyś to ustalimy.... Teraz biorę się
za czytanie moich wspomnień, bo sobie powiedziałam, że po ostatnim zaniku muszę
je sobie wszystkie przypomnieć. Wszystko skończyło się dobrze, chociaż muszę
przyznać, że się na to nie zapowiadało...
Koniec :)
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam was za zamieszanie z postami, ale przypadkowo rozdział 22 pokazuje się jako najnowszy, lecz niestety nic nie mogę na to poradzić :(
Pozdrawiam Asia <3
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
Przepraszam was za zamieszanie z postami, ale przypadkowo rozdział 22 pokazuje się jako najnowszy, lecz niestety nic nie mogę na to poradzić :(
Pozdrawiam Asia <3
środa, 25 czerwca 2014
Rozdział 22
W poprzednim rozdziale:
Federico przychodzi się przywitać w Oliwią. Następnego dnia, Marco spotyka się z Larą, jednak okazuje się, że ona wymyśliła wesele siostry. Idą na spacer po plaży, lecz ta po chwili odchodzi, gdyż musi iść na tor. Dziewczyny spóźniają się na próbę Camili. Viola czuje się przez nie odtroncona, ponieważ ją zlekceważyły.
Tego samego dnia później, ciągle w studiu...
Violetta:
Jak dziewczyny mogły mnie tak potraktować!!! Zapomniały, że jestem po wypadku i porwaniu?!?! Przecież tak długo mnie nie widziały, jak one mogą mnie tak traktować?? To nie są prawdziwe przyjaciółki!!! Nagle do sali od tańca wchodzi Natalia, lecz nawet mnie nie zauważa. Buja w obłokach. Pewnie chce się czymś podzielić. Zagadam ją, no bo czemu nie??
- Hej!! Natalia! - pomachałam jej ręką przed oczami.
- O Viola, co ty tu robisz??? Kiedy weszłaś?? Nie zauważyłam cię.
- Byłam tu jak weszłaś! - uśmiechnęłam się, sama nie wiem czemu
- Na prawdę?? Przepraszam, ale nie mogę się dziś na niczym skupić. Cały czas myślę o chłopakach. - nie musiałam nic mówić, sama zaczęła mi wszystko opowiadać - Ostatnio miałam doła przez Fede bo usłyszałam, że ten umówił się z Lu. I zgadnij kto do mnie przyszedł?? - to było pytanie retoryczne, nawet nie dała mi szansy się zastanowić, gdzie zniknęła ta nieśmiała Natalia?? - Maxi! Rozumiesz przyszedł Maxi! Na początku byłam trochę zła, ale potem ...świetnie się z nim bawiłam. Po prostu mnie rozśmieszył, wysłuchał i udzielił rady. No i teraz nie wiem, co mam zrobić, no bo wiesz, że podoba mi się Fede, ale teraz nie jestem tego taka pewna, no bo, jak Maxi wychodził, to go... pocałowałam
- Co??? - udało mi się wbić, choć jedno słowo w jej monolog
- No tak po prostu. Impuls i teraz trochę tego żałuję, bo on sobie robi nadzieję, a ja wiem, że Fede też coś do mnie czuje, ale.... - wyłączyłam się. Przestałam słuchać. Mam dość, wszystkich mi się żalących muszę odpocząć, bo jak nie to za chwilę wybuchnę..
- No i po prostu.... - Nata wciąż gada. Może nie zauważy jak wyjdę??? Zaczynam powoli ją wymijać. Jest!! Ulotniłam się z sali do tańca, a ona po chwili zapomni, że tam byłam. Na korytarzu zderzam sią z Leonem:
- O Viola, właśnie cię szukam.
- Tak?? Miło mi to słyszeć. - choć jedna osoba ma ochotę porozmawiać ze MNĄ, a nie ze mną o sobie!!
- Tak, dasz się zaprosić, do pewnego miejsca?? - zapytał
- Jasne, że tak.
- No to musisz zamknąć oczy..
- Dobra - zamknęłam oczy i poczułam, że zawiązuje mi na nich opaskę, abym nic nie widziała.
- Dokąd mnie prowadzisz, Leon!! - nikt nie odpowiada, ale ja czuję, że on mnie trzyma i prowadzi - Leon!! Proszę cię, powiedz coś!! Gdzie mnie prowadzisz! Leon, zaczynam się bać! Leon! - nadal nikt mi nie odpowiadał. Prowadziłam taki monolog około 10 minut, gdyż po takim czasie, Leon, odsłonił mi oczy. Okazało się, że stoję przed naszą ławką. Leon mnie na nią zaprosił i zobaczyłam, że na ławce leży wielki bukiet róż. Usiedliśmy na ławce, a Leon podarował mi ten bukiet:
- Dziękuję, są piękne!
- Tak samo jak ty! - odpowiedział. Ooo, jaki on słodki. Chwilę siedzieliśmy w milczeniu i patrzyliśmy sobie w oczy. W końcu on nie przerywając patrzenia mi w oczy i naszej cudownej ciszy podał mi do ręki karteczkę, ja aby ją przeczytać musiałam przerwać nasz kontakt wzrokowy. Popatrzyłam na kartkę i przeczytałam na głos:
- Zostaniesz moim chłopakiem??? - Co??? Jak on mógł mi coś takiego napisać?!
- Violu, ale tak od razu... Oczywiście. - Nie pozwolił mi go okrzyczeć, gdyż mnie pocałował. Po chwili powiedział:
- Mam nadzieję, że się na mnie za ten podstęp nie obrazisz??
- Jak mogłabym się obrazić na mojego chłopaka, który teraz grzecznie odprowadzi mnie do domu.
- Zapraszam - wstał i poszliśmy do mojego domu. Po drodze żartując i świetnie się bawiąc. Pod drzwiami się rozstaliśmy. Na pożegnanie dałam mojemu chłopakowi całusa w policzek. Następnie on poszedł, a ja otworzyłam drzwi, w moim domu na kanapie siedział mój tata przytulony do Esmeraldy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Co?!?!?!!?!??!??! - wrzasnęłam na cały dom.
- Violu, już jesteś - mój tata momentalnie wstał z kanapy - Przepraszam, nie chciałem, abyś się tak dowiedziała.
- Co się dzieje!! Pożar?? Ludzie pożar, ewakuacja! - do salonu wbiegła Olga, która usłyszała mój krzyk i źle zrozumiała
- Co, jaki pożar, gdzie pożar??? - z góry zbiegł Fede, który również usłyszał mój krzyk.
- Nie ma żadnego pożaru!! - wrzasnęłam, aby się uspokoili.
- No chyba, że liczyć, to, że moje życie, właśnie się rozwala, bo mój tatuś spotyka się z matką mojego chłopaka!!!!!!!!! - wrzasnęłam tak głośno, że chyba usłyszeli mnie sąsiedzi.
- Że co?!?!?! Ty masz chłopaka??? Jak mogłaś m nie powiedzieć??? Koniec straciłaś moje zaufanie. Jak mogłaś mi nie powiedzieć, że masz chłopaka!?!
- Tato. To ciebie tu oskarżamy!!! Ja z Leonem spotykam się od godziny, więc właśnie chciałam cię poinformować, tyle, że zobaczyłam cię z nią!! - wskazałam miejsce, gdzie siedziała Esmeralda - matka Leona, ale jej nie było.
- Gdzie ona zniknęła?? - zapytał mój tata
- O nie. To na pewno wampir, albo wilkołak. Zobaczyła, że robi się ciemno i uciekła. Sprawdź German, czy cię nie ugryzła - jak zwykle przesadzała Olga, lecz Ramalo już zaczął ją uspokajać, bo on też przyszedł zwabiony moim krzykiem.
- Violetta! Mimo wszystko straciłaś moje zaufanie!! To koniec!! To koniec ze studiem, nigdy tam nie pójdziesz i nigdy nie spotkasz się z żadnym ze swoich znajomych, a już na pewno nie z Leonem i Francescą i Ludmiłą, bo na nich najbardziej ci zależy!!
- Tato!!!!! Nawet karając mnie nie potrafisz poprawnie powiedzieć imion moich przyjaciółek!!! Nienawidzę Ludmiły, a na Fran mi nie zależy!! W ogóle na nikim mi nie zależy!!!!! Mam dość!!!!! Przyszłam tu z nadzieją, że mi pomożesz, bo wszyscy mnie dziś olali, ale nie, ty musiałeś mi dowalić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! ! Mam cię po prostu dość. Mam wszystkich dość!! Dość studia!!! Dość dziewczyn!!!! Dość mojego życia!!!!!
**************************************************************
Bardzo, bardzo was proszę, przestańcie być na mnie obrażeni!!!! Nic wam nie zrobiłam!! Wróciłam do pisania i rozdziały będą się pojawiać regularnie, dlatego proszę, błagam jeśli czytasz to komentuj, bo mam wrażenie, że się obraziliście!! Następny rozdział dodam w czwartek albo w piątek, bo początkiem tygodnia mnie nie będzie.
Pozdrawiam Asia <3
Federico przychodzi się przywitać w Oliwią. Następnego dnia, Marco spotyka się z Larą, jednak okazuje się, że ona wymyśliła wesele siostry. Idą na spacer po plaży, lecz ta po chwili odchodzi, gdyż musi iść na tor. Dziewczyny spóźniają się na próbę Camili. Viola czuje się przez nie odtroncona, ponieważ ją zlekceważyły.
Tego samego dnia później, ciągle w studiu...
Violetta:
Jak dziewczyny mogły mnie tak potraktować!!! Zapomniały, że jestem po wypadku i porwaniu?!?! Przecież tak długo mnie nie widziały, jak one mogą mnie tak traktować?? To nie są prawdziwe przyjaciółki!!! Nagle do sali od tańca wchodzi Natalia, lecz nawet mnie nie zauważa. Buja w obłokach. Pewnie chce się czymś podzielić. Zagadam ją, no bo czemu nie??
- Hej!! Natalia! - pomachałam jej ręką przed oczami.
- O Viola, co ty tu robisz??? Kiedy weszłaś?? Nie zauważyłam cię.
- Byłam tu jak weszłaś! - uśmiechnęłam się, sama nie wiem czemu
- Na prawdę?? Przepraszam, ale nie mogę się dziś na niczym skupić. Cały czas myślę o chłopakach. - nie musiałam nic mówić, sama zaczęła mi wszystko opowiadać - Ostatnio miałam doła przez Fede bo usłyszałam, że ten umówił się z Lu. I zgadnij kto do mnie przyszedł?? - to było pytanie retoryczne, nawet nie dała mi szansy się zastanowić, gdzie zniknęła ta nieśmiała Natalia?? - Maxi! Rozumiesz przyszedł Maxi! Na początku byłam trochę zła, ale potem ...świetnie się z nim bawiłam. Po prostu mnie rozśmieszył, wysłuchał i udzielił rady. No i teraz nie wiem, co mam zrobić, no bo wiesz, że podoba mi się Fede, ale teraz nie jestem tego taka pewna, no bo, jak Maxi wychodził, to go... pocałowałam
- Co??? - udało mi się wbić, choć jedno słowo w jej monolog
- No tak po prostu. Impuls i teraz trochę tego żałuję, bo on sobie robi nadzieję, a ja wiem, że Fede też coś do mnie czuje, ale.... - wyłączyłam się. Przestałam słuchać. Mam dość, wszystkich mi się żalących muszę odpocząć, bo jak nie to za chwilę wybuchnę..
- No i po prostu.... - Nata wciąż gada. Może nie zauważy jak wyjdę??? Zaczynam powoli ją wymijać. Jest!! Ulotniłam się z sali do tańca, a ona po chwili zapomni, że tam byłam. Na korytarzu zderzam sią z Leonem:
- O Viola, właśnie cię szukam.
- Tak?? Miło mi to słyszeć. - choć jedna osoba ma ochotę porozmawiać ze MNĄ, a nie ze mną o sobie!!
- Tak, dasz się zaprosić, do pewnego miejsca?? - zapytał
- Jasne, że tak.
- No to musisz zamknąć oczy..
- Dobra - zamknęłam oczy i poczułam, że zawiązuje mi na nich opaskę, abym nic nie widziała.
- Dokąd mnie prowadzisz, Leon!! - nikt nie odpowiada, ale ja czuję, że on mnie trzyma i prowadzi - Leon!! Proszę cię, powiedz coś!! Gdzie mnie prowadzisz! Leon, zaczynam się bać! Leon! - nadal nikt mi nie odpowiadał. Prowadziłam taki monolog około 10 minut, gdyż po takim czasie, Leon, odsłonił mi oczy. Okazało się, że stoję przed naszą ławką. Leon mnie na nią zaprosił i zobaczyłam, że na ławce leży wielki bukiet róż. Usiedliśmy na ławce, a Leon podarował mi ten bukiet:
- Dziękuję, są piękne!
- Tak samo jak ty! - odpowiedział. Ooo, jaki on słodki. Chwilę siedzieliśmy w milczeniu i patrzyliśmy sobie w oczy. W końcu on nie przerywając patrzenia mi w oczy i naszej cudownej ciszy podał mi do ręki karteczkę, ja aby ją przeczytać musiałam przerwać nasz kontakt wzrokowy. Popatrzyłam na kartkę i przeczytałam na głos:
- Zostaniesz moim chłopakiem??? - Co??? Jak on mógł mi coś takiego napisać?!
- Violu, ale tak od razu... Oczywiście. - Nie pozwolił mi go okrzyczeć, gdyż mnie pocałował. Po chwili powiedział:
- Mam nadzieję, że się na mnie za ten podstęp nie obrazisz??
- Jak mogłabym się obrazić na mojego chłopaka, który teraz grzecznie odprowadzi mnie do domu.
- Zapraszam - wstał i poszliśmy do mojego domu. Po drodze żartując i świetnie się bawiąc. Pod drzwiami się rozstaliśmy. Na pożegnanie dałam mojemu chłopakowi całusa w policzek. Następnie on poszedł, a ja otworzyłam drzwi, w moim domu na kanapie siedział mój tata przytulony do Esmeraldy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
- Co?!?!?!!?!??!??! - wrzasnęłam na cały dom.
- Violu, już jesteś - mój tata momentalnie wstał z kanapy - Przepraszam, nie chciałem, abyś się tak dowiedziała.
- Co się dzieje!! Pożar?? Ludzie pożar, ewakuacja! - do salonu wbiegła Olga, która usłyszała mój krzyk i źle zrozumiała
- Co, jaki pożar, gdzie pożar??? - z góry zbiegł Fede, który również usłyszał mój krzyk.
- Nie ma żadnego pożaru!! - wrzasnęłam, aby się uspokoili.
- No chyba, że liczyć, to, że moje życie, właśnie się rozwala, bo mój tatuś spotyka się z matką mojego chłopaka!!!!!!!!! - wrzasnęłam tak głośno, że chyba usłyszeli mnie sąsiedzi.
- Że co?!?!?! Ty masz chłopaka??? Jak mogłaś m nie powiedzieć??? Koniec straciłaś moje zaufanie. Jak mogłaś mi nie powiedzieć, że masz chłopaka!?!
- Tato. To ciebie tu oskarżamy!!! Ja z Leonem spotykam się od godziny, więc właśnie chciałam cię poinformować, tyle, że zobaczyłam cię z nią!! - wskazałam miejsce, gdzie siedziała Esmeralda - matka Leona, ale jej nie było.
- Gdzie ona zniknęła?? - zapytał mój tata
- O nie. To na pewno wampir, albo wilkołak. Zobaczyła, że robi się ciemno i uciekła. Sprawdź German, czy cię nie ugryzła - jak zwykle przesadzała Olga, lecz Ramalo już zaczął ją uspokajać, bo on też przyszedł zwabiony moim krzykiem.
- Violetta! Mimo wszystko straciłaś moje zaufanie!! To koniec!! To koniec ze studiem, nigdy tam nie pójdziesz i nigdy nie spotkasz się z żadnym ze swoich znajomych, a już na pewno nie z Leonem i Francescą i Ludmiłą, bo na nich najbardziej ci zależy!!
- Tato!!!!! Nawet karając mnie nie potrafisz poprawnie powiedzieć imion moich przyjaciółek!!! Nienawidzę Ludmiły, a na Fran mi nie zależy!! W ogóle na nikim mi nie zależy!!!!! Mam dość!!!!! Przyszłam tu z nadzieją, że mi pomożesz, bo wszyscy mnie dziś olali, ale nie, ty musiałeś mi dowalić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
**************************************************************
Bardzo, bardzo was proszę, przestańcie być na mnie obrażeni!!!! Nic wam nie zrobiłam!! Wróciłam do pisania i rozdziały będą się pojawiać regularnie, dlatego proszę, błagam jeśli czytasz to komentuj, bo mam wrażenie, że się obraziliście!! Następny rozdział dodam w czwartek albo w piątek, bo początkiem tygodnia mnie nie będzie.
Pozdrawiam Asia <3
wtorek, 24 czerwca 2014
Rozdział 25
W poprzednim rozdziale...
Fede rozmawia z Leonem, który mówi, że Esmeralda nie jest jego matką. Chłopaki idą do Francesci i proszą, aby im wytłumaczyła, dlaczego uważa, że Esmeralda to matka Leona. Ta opowiada im co się działo jak poszła do domu Leona szukać Violetty. Leon pyta Fran do jakiego domu poszła i dzięki temu odkrywa, że ona pomyliła adres. Cała grupa nie może zrozumieć, dlaczego w domu Esmeraldy były zdjęcia Leona i dlaczego ona mówi, że Leon jest jej synem. Zaczynają się zajęcia. Federico śpiewa piosenkę o Natalii i zastanawia się dlaczego nie ma Pabla. Angie zapytana o Pabla mówi, że wyjechał na parę dni i za niedługo wróci. Po zajęciach do Fede podeszła Natalia chcąc z nim porozmawiać. Podziękowała mu, że napisał o niej taką ładną piosenkę. Natalia chce odejść, lecz ten ją zatrzymuje i pyta czy spotyka się z Maxim. Ta odpowiada mu, że nie, lecz mówi to dopiero po jego namowie. Następnie dziewczyna z płaczem odchodzi, a Federico wraca do główkujących Leona i Fran. Postanawiają iść do Esmeraldy po zajęciach....
W tym samym czasie....
Natalia:
Co ja mam zrobić. Powiedziałam Fede, że nie spotykam się z Maxim, a nie jestem tego pewna. Pocałowałam go, co prawda, to prawda, ale nie wiem co on sobie pomyślał. Skoro Federico myślał, ze spotykam się z Maxim to musiał się dowiedzieć, o tym, że go całowałam, a może ktoś mu powiedział o tym, że chodzę z Maxim. Nie mam pojęcia. Jestem w sali do tańca. Taniec zawsze mi pomaga, gdy źle się czuję. Zaczynam tańczyć i śpiewać:
Jeśli nie możesz mówić
Nie odważysz się też wrócić
Jeśli nadal chcesz się kryć
To nigdy Cię już nie znajdę
Miłość ta, wciąż nie wie kogo kochać
Pragnę Cię przytulić jeszcze ten jeden raz
Mów jeśli możesz
wykrzycz co czujesz
Powiedz mi kogo naprawdę kochasz
Jeśli nie możesz słuchać
Nawet jeśli będę mówić
Jeśli chcesz spójrz teraz na mnie
Przez spojrzenie poczujemy więź
Miłość ta, wciąż nie wie kogo kochać
Pragnę Cię przytulić jeszcze ten jeden raz
Mów jeśli możesz
wykrzycz co czujesz
Powiedz mi kogo naprawdę kochasz
Choć przytul mnie
chcę się obudzić i zrozumieć
Nagle potykam się w tańcu i łapie mnie nie kto inny jak.....
W tym samym czasie...
Federico:
Właśnie wychodzimy i zamierzamy iść do Esmeraldy, przechodzimy obok sali od tańca. Widzę tam Natalię, która tańczy i śpiewa Habla si puedes. Mimo woli się zatrzymuję i stoję w drzwiach. Jak ona pięknie śpiewa. Nagle się przewraca.... Co ja mam zrobić?? Podbiegam i ją łapię. Ona się odwraca i patrzy mi w oczy, a ja patrzę w jej oczy, które są lekko napuchnięte. Widać, że płakała. Nagle słyszę:
- Fede!!
- Fede!!
- Gdzie on się podział??
- Federico!! - to woła Fran i Leon. Zorientowali się, że zniknąłem.
- Ja... muszę już iść. - mówię pomagając jej wstać.
- Tylko się już nie przewracaj.. - mówię i wychodzę. Na pożegnanie słyszę tylko ciche
- Dziękuję...
Pół godziny później...
Francesca:
Stoimy przed drzwiami domu Esmeraldy. Jesteśmy już tu parę minut, bo każdy z nas boi się zapukać. Wszyscy patrzymy pod nogi. W końcu Federico się przełamuje i puka do drzwi. Słyszymy za drzwiami jak ktoś chodzi po panelach,a po chwili drzwi się otwierają. Widzę w nich....
*******************************************************************
Wiem, wiem trochę krótki, ale ile się dzieje :) Jak myślicie kogo Francesca zobaczyła w drzwiach?? Podpowiem, że to nie będzie Esmeralda ;) Mam pomysł i chyba stworzę zupełnie nową parę, jeśli chodzi o Violettę. Teraz jest z Leonem, więc powinni zadowoleni być fani leonetty. Powiem, choć może nie powinnam, że fani fedeletty też będą mogli się chwilowo ucieszyć, a dla miłośników zmian i nietypowych rozwiązań planuję połączyć Violę z kimś z kim się nie spodziewacie :) Proszę napiszcie co sądzicie o tym pomyśle???
Pozdrawiam Asia <3
Fede rozmawia z Leonem, który mówi, że Esmeralda nie jest jego matką. Chłopaki idą do Francesci i proszą, aby im wytłumaczyła, dlaczego uważa, że Esmeralda to matka Leona. Ta opowiada im co się działo jak poszła do domu Leona szukać Violetty. Leon pyta Fran do jakiego domu poszła i dzięki temu odkrywa, że ona pomyliła adres. Cała grupa nie może zrozumieć, dlaczego w domu Esmeraldy były zdjęcia Leona i dlaczego ona mówi, że Leon jest jej synem. Zaczynają się zajęcia. Federico śpiewa piosenkę o Natalii i zastanawia się dlaczego nie ma Pabla. Angie zapytana o Pabla mówi, że wyjechał na parę dni i za niedługo wróci. Po zajęciach do Fede podeszła Natalia chcąc z nim porozmawiać. Podziękowała mu, że napisał o niej taką ładną piosenkę. Natalia chce odejść, lecz ten ją zatrzymuje i pyta czy spotyka się z Maxim. Ta odpowiada mu, że nie, lecz mówi to dopiero po jego namowie. Następnie dziewczyna z płaczem odchodzi, a Federico wraca do główkujących Leona i Fran. Postanawiają iść do Esmeraldy po zajęciach....
W tym samym czasie....
Natalia:
Co ja mam zrobić. Powiedziałam Fede, że nie spotykam się z Maxim, a nie jestem tego pewna. Pocałowałam go, co prawda, to prawda, ale nie wiem co on sobie pomyślał. Skoro Federico myślał, ze spotykam się z Maxim to musiał się dowiedzieć, o tym, że go całowałam, a może ktoś mu powiedział o tym, że chodzę z Maxim. Nie mam pojęcia. Jestem w sali do tańca. Taniec zawsze mi pomaga, gdy źle się czuję. Zaczynam tańczyć i śpiewać:
Jeśli nie możesz mówić
Nie odważysz się też wrócić
Jeśli nadal chcesz się kryć
To nigdy Cię już nie znajdę
Miłość ta, wciąż nie wie kogo kochać
Pragnę Cię przytulić jeszcze ten jeden raz
Mów jeśli możesz
wykrzycz co czujesz
Powiedz mi kogo naprawdę kochasz
Jeśli nie możesz słuchać
Nawet jeśli będę mówić
Jeśli chcesz spójrz teraz na mnie
Przez spojrzenie poczujemy więź
Miłość ta, wciąż nie wie kogo kochać
Pragnę Cię przytulić jeszcze ten jeden raz
Mów jeśli możesz
wykrzycz co czujesz
Powiedz mi kogo naprawdę kochasz
Choć przytul mnie
chcę się obudzić i zrozumieć
Nagle potykam się w tańcu i łapie mnie nie kto inny jak.....
W tym samym czasie...
Federico:
Właśnie wychodzimy i zamierzamy iść do Esmeraldy, przechodzimy obok sali od tańca. Widzę tam Natalię, która tańczy i śpiewa Habla si puedes. Mimo woli się zatrzymuję i stoję w drzwiach. Jak ona pięknie śpiewa. Nagle się przewraca.... Co ja mam zrobić?? Podbiegam i ją łapię. Ona się odwraca i patrzy mi w oczy, a ja patrzę w jej oczy, które są lekko napuchnięte. Widać, że płakała. Nagle słyszę:
- Fede!!
- Fede!!
- Gdzie on się podział??
- Federico!! - to woła Fran i Leon. Zorientowali się, że zniknąłem.
- Ja... muszę już iść. - mówię pomagając jej wstać.
- Tylko się już nie przewracaj.. - mówię i wychodzę. Na pożegnanie słyszę tylko ciche
- Dziękuję...
Pół godziny później...
Francesca:
Stoimy przed drzwiami domu Esmeraldy. Jesteśmy już tu parę minut, bo każdy z nas boi się zapukać. Wszyscy patrzymy pod nogi. W końcu Federico się przełamuje i puka do drzwi. Słyszymy za drzwiami jak ktoś chodzi po panelach,a po chwili drzwi się otwierają. Widzę w nich....
*******************************************************************
Wiem, wiem trochę krótki, ale ile się dzieje :) Jak myślicie kogo Francesca zobaczyła w drzwiach?? Podpowiem, że to nie będzie Esmeralda ;) Mam pomysł i chyba stworzę zupełnie nową parę, jeśli chodzi o Violettę. Teraz jest z Leonem, więc powinni zadowoleni być fani leonetty. Powiem, choć może nie powinnam, że fani fedeletty też będą mogli się chwilowo ucieszyć, a dla miłośników zmian i nietypowych rozwiązań planuję połączyć Violę z kimś z kim się nie spodziewacie :) Proszę napiszcie co sądzicie o tym pomyśle???
Pozdrawiam Asia <3
wtorek, 17 czerwca 2014
Rozdział 24
W poprzednim rozdziale:
Violetta ucieka z domu. Fede spotyka w studiu Ludmiłę, która mówi mu, że Natalia spotyka się z Maxim. Chłopak odchodzi i spotyka Leona, który szuka Violetty. Federico tłumaczy mu, że jego matka spotyka się z ojcem Violetty. Leon wszystkiemu zaprzecza i mówi, że jego matka nazywa się Julia, a nie Esmeralda...
Federico:
Stoję z Leonem, który właśnie mi powiedział, że Esmeralda nie jest jego matką.
- To kim jest Esmeralda?? Francesca mówiła, że to twoja matka. W tedy jak zostaliście porwani to Fran poszła z Germanem do ciebie do domu i zastali Esmeraldę, która powiedziała, że jest twoją matką. O patrz tam jest Fran, ona będzie wiedziała więcej. - po moich słowach podeszliśmy do niej i poprosiliśmy, aby opowiedziała, co się w tedy stało.
- No zapukaliśmy do drzwi i otworzyła nam jakaś pani, German od razu chciał wejść i krzyczał "Violetta jesteś tu?" ale udało mi się go powstrzymać, w sumie fajnie było bo go trzymałam jedną ręką, a on nie mógł się ruszyć. Wiecie, że chodziłam kiedyś na karate??- zmieniła temat Fran
Leon: Fran, nie mamy na to czasu!
Ja: Mów co było dalej!
Fran: No powiedziałam jej co się stało, że ty i Violetta zaginęliście, a i przedstawiłam się jako twoja koleżanka ze studia, a ona w ogóle nie wiedziała o czym mówię.
L: Jak to nie wiedziała o czym mówisz?
Fran: No nie wiedziała co to studio. Powiedziała też, że ty uczysz się w najlepszej prywatnej szkole średniej i chciała mi zamknąć drzwi przed nosem, ale ja pokazałam jej filmik na którym śpiewasz Voy por ti. W tedy mi uwierzyła i zaprosiła nas do domu. W salonie było pełno twoich zdjęć.
Leon: Ja nic z tego nie rozumiem. Jakaś Esmeralda ma w swoim domu moje zdjęcia i jeszcze mówi, że jestem jej synem i kłamie, że uczę się w prywatnej szkole. Czekać! Fran, do jakiego domu ty poszłaś??
Fran: No do twojego, znam twój adres bo przecież chodzimy do jednej szkoły od paru lat. Czasami robiliśmy razem jakieś ćwiczenia. Mieszkasz na Alamagaro 92 c. (( nazwę wymyśliłam nie wiem, czy taka ulica istnieje))
L: Wszystko jasne! Ja mieszkam na Almagro 92 g.
Ja: Ja nie widzę różnicy.
L: Fran poszła na Alamagaro, a ja mieszkam na Almagro. Rozumiesz poszła na inną ulicę i jeszcze do innego domu, bo mieszkam w 92 g, a nie w 92 c.
Fran: To dlaczego w domu jakiejś Esmeraldy były twoje zdjęcia i dlaczego ona ma syna Leona Verdasa??
Leon: Nie mam pojęcia... - W tym momencie weszła Angie z Marottim i poprosiła, abym zaprezentował moją piosenkę. Powiedziała, abym najpierw zaśpiewał sam. Wyszło mi naprawdę nieźle, czyli tak. Wszystkim bardzo się podobało. Angie poprosiła Natalie, aby się nauczyła tej piosenki, bo jak wróci Pablo to będzie chciał zobaczyć jak to będzie brzmiało jak zaśpiewamy razem.
Fran: Właśnie Angie, dlaczego nie ma Pabla?
Angie: Pablo musiał załatwić pewną sprawę, za parę dni powinien wrócić. - Angie coś wie, bo ma taki chytry uśmieszek, ciekawe gdzie pojechał Pablo?? Dlaczego nie chce nam tego powiedzieć??
Angie: Dobrze to do zobaczenia na następnych zajęciach!
Wszyscy się rozeszli, zostałem tylko ja, Leon, Fran i Natalia, która do mnie podeszła:
- Fede, możemy pogadać??? - zapytała
- Jasne - poszliśmy w drugi róg sali, pod czas, gdy Leon i Fran wciąż główkowali kim jest Esmeralda???
- Fede mogę cię prosić, o tekst i nuty do tej piosenki??? Jest bardzo ładna, dziękuję... Cieszę się, że myślisz, że naprawdę mam talent :) - uśmiechnęła się, ale zachowywała się ciut dziwnie, bo mówiła bardzo cicho i cały czas patrzyła w podłogę.
- Już, już, czekaj - obróciłem się, wziąłem tekst i nuty i jej podałem. - Proszę.
- Dzięki - już chciała iść, ale ją zatrzymałem
- Natalia, czy to prawda?? To prawda, że spotykasz się z Maxim?? - patrzyłem w jej ciemne oczy, a ona w moje, widziałem w nich, że nie wie co powiedzieć. Nie chce mnie zranić, zawsze w jej oczach widziałem, że coś do mnie czuje, lecz dziś nie byłem tego taki pewny, w jej oczach widziałem rozdarcie i nie zdecydowanie.
- Fede... - zaczęła, lecz nie potrafiła skończyć
- Nie musisz mi się tłumaczyć, ja to rozumiem.. - tym razem ja chciałem odejść, a ona mnie zatrzymała
- Fede... - zaczęła po raz drugi, lecz znów nie potrafiła skończyć, może liczyła, że się domyślę, ale nie potrafię czytać w myślach.
- Naty, ja nie wymagam od ciebie nie wiadomo jakich wyznań. Mogłabyś nie wiedzieć, co odpowiedzieć, gdybym zapytał, czy mnie kochasz, ale ja zapytałem tylko czy spotykasz się z Maxim?? Chcę usłyszeć tak lub nie. Jeśli nie chcesz mówić to zapytam jego, ale wolałbym się dowiedzieć od ciebie. To jak?? Chcę usłyszeć tak lub nie.
- Fede, nie, nie, nie spotykam się z nim... - odeszła, wiem, że dużo ją to kosztowało, powinienem za nią pobiec, ale muszę się dowiedzieć, przez kogo płacze Violetta. Wiem, że Naty płacze przeze mnie albo przez Maxiego, za to nie mam pojęcia, kim jest dziewczyna Germana. Podszedłem do Leona i Fran.
L: Mam pomysł, chodźmy tam zaraz po zajęciach??
Fran: No nie wiem, trochę się boję, no bo, dlaczego ona ma twoje zdjęcia??
L: Ja też się trochę boję, ale tylko tak się wszystkiego dowiem. Idziesz ze mną??
Fran: Nie wiem, muszę się zastanowić.
L: A ty Fede??
Ja: Tak, muszę się dowiedzieć przez kogo Violetta płacze.
Leon i Fran dziwnie się na mnie popatrzyli
L: Nie mów tak więcej bo sobie pomyślę, że chcesz mi ukraść dziewczynę.
Fran: Jak Fede idzie, to ja też. W końcu niejaka Esmeralda mnie już poznała, a was nie zna, no prócz Leona, bo myśli, że jesteś jej synem.
Po tych słowach razem udaliśmy się do domu pani Esmeraldy...
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
Może być?? Wiem, nie napisałam nic o Violettcie. Jak myślicie, gdzie uciekła?? Kim jest Esmeralda??? Odpowiedź na te wszystkie pytania znajdziecie w następnym rozdziale. Jak wam się podoba nowe tło??? A i nadal czekam na komentarze, która para lepsza?? Leonetta czy Fedeletta :)
Pozdrawiam Asia <3
Violetta ucieka z domu. Fede spotyka w studiu Ludmiłę, która mówi mu, że Natalia spotyka się z Maxim. Chłopak odchodzi i spotyka Leona, który szuka Violetty. Federico tłumaczy mu, że jego matka spotyka się z ojcem Violetty. Leon wszystkiemu zaprzecza i mówi, że jego matka nazywa się Julia, a nie Esmeralda...
Federico:
Stoję z Leonem, który właśnie mi powiedział, że Esmeralda nie jest jego matką.
- To kim jest Esmeralda?? Francesca mówiła, że to twoja matka. W tedy jak zostaliście porwani to Fran poszła z Germanem do ciebie do domu i zastali Esmeraldę, która powiedziała, że jest twoją matką. O patrz tam jest Fran, ona będzie wiedziała więcej. - po moich słowach podeszliśmy do niej i poprosiliśmy, aby opowiedziała, co się w tedy stało.
- No zapukaliśmy do drzwi i otworzyła nam jakaś pani, German od razu chciał wejść i krzyczał "Violetta jesteś tu?" ale udało mi się go powstrzymać, w sumie fajnie było bo go trzymałam jedną ręką, a on nie mógł się ruszyć. Wiecie, że chodziłam kiedyś na karate??- zmieniła temat Fran
Leon: Fran, nie mamy na to czasu!
Ja: Mów co było dalej!
Fran: No powiedziałam jej co się stało, że ty i Violetta zaginęliście, a i przedstawiłam się jako twoja koleżanka ze studia, a ona w ogóle nie wiedziała o czym mówię.
L: Jak to nie wiedziała o czym mówisz?
Fran: No nie wiedziała co to studio. Powiedziała też, że ty uczysz się w najlepszej prywatnej szkole średniej i chciała mi zamknąć drzwi przed nosem, ale ja pokazałam jej filmik na którym śpiewasz Voy por ti. W tedy mi uwierzyła i zaprosiła nas do domu. W salonie było pełno twoich zdjęć.
Leon: Ja nic z tego nie rozumiem. Jakaś Esmeralda ma w swoim domu moje zdjęcia i jeszcze mówi, że jestem jej synem i kłamie, że uczę się w prywatnej szkole. Czekać! Fran, do jakiego domu ty poszłaś??
Fran: No do twojego, znam twój adres bo przecież chodzimy do jednej szkoły od paru lat. Czasami robiliśmy razem jakieś ćwiczenia. Mieszkasz na Alamagaro 92 c. (( nazwę wymyśliłam nie wiem, czy taka ulica istnieje))
L: Wszystko jasne! Ja mieszkam na Almagro 92 g.
Ja: Ja nie widzę różnicy.
L: Fran poszła na Alamagaro, a ja mieszkam na Almagro. Rozumiesz poszła na inną ulicę i jeszcze do innego domu, bo mieszkam w 92 g, a nie w 92 c.
Fran: To dlaczego w domu jakiejś Esmeraldy były twoje zdjęcia i dlaczego ona ma syna Leona Verdasa??
Leon: Nie mam pojęcia... - W tym momencie weszła Angie z Marottim i poprosiła, abym zaprezentował moją piosenkę. Powiedziała, abym najpierw zaśpiewał sam. Wyszło mi naprawdę nieźle, czyli tak. Wszystkim bardzo się podobało. Angie poprosiła Natalie, aby się nauczyła tej piosenki, bo jak wróci Pablo to będzie chciał zobaczyć jak to będzie brzmiało jak zaśpiewamy razem.
Fran: Właśnie Angie, dlaczego nie ma Pabla?
Angie: Pablo musiał załatwić pewną sprawę, za parę dni powinien wrócić. - Angie coś wie, bo ma taki chytry uśmieszek, ciekawe gdzie pojechał Pablo?? Dlaczego nie chce nam tego powiedzieć??
Angie: Dobrze to do zobaczenia na następnych zajęciach!
Wszyscy się rozeszli, zostałem tylko ja, Leon, Fran i Natalia, która do mnie podeszła:
- Fede, możemy pogadać??? - zapytała
- Jasne - poszliśmy w drugi róg sali, pod czas, gdy Leon i Fran wciąż główkowali kim jest Esmeralda???
- Fede mogę cię prosić, o tekst i nuty do tej piosenki??? Jest bardzo ładna, dziękuję... Cieszę się, że myślisz, że naprawdę mam talent :) - uśmiechnęła się, ale zachowywała się ciut dziwnie, bo mówiła bardzo cicho i cały czas patrzyła w podłogę.
- Już, już, czekaj - obróciłem się, wziąłem tekst i nuty i jej podałem. - Proszę.
- Dzięki - już chciała iść, ale ją zatrzymałem
- Natalia, czy to prawda?? To prawda, że spotykasz się z Maxim?? - patrzyłem w jej ciemne oczy, a ona w moje, widziałem w nich, że nie wie co powiedzieć. Nie chce mnie zranić, zawsze w jej oczach widziałem, że coś do mnie czuje, lecz dziś nie byłem tego taki pewny, w jej oczach widziałem rozdarcie i nie zdecydowanie.
- Fede... - zaczęła, lecz nie potrafiła skończyć
- Nie musisz mi się tłumaczyć, ja to rozumiem.. - tym razem ja chciałem odejść, a ona mnie zatrzymała
- Fede... - zaczęła po raz drugi, lecz znów nie potrafiła skończyć, może liczyła, że się domyślę, ale nie potrafię czytać w myślach.
- Naty, ja nie wymagam od ciebie nie wiadomo jakich wyznań. Mogłabyś nie wiedzieć, co odpowiedzieć, gdybym zapytał, czy mnie kochasz, ale ja zapytałem tylko czy spotykasz się z Maxim?? Chcę usłyszeć tak lub nie. Jeśli nie chcesz mówić to zapytam jego, ale wolałbym się dowiedzieć od ciebie. To jak?? Chcę usłyszeć tak lub nie.
- Fede, nie, nie, nie spotykam się z nim... - odeszła, wiem, że dużo ją to kosztowało, powinienem za nią pobiec, ale muszę się dowiedzieć, przez kogo płacze Violetta. Wiem, że Naty płacze przeze mnie albo przez Maxiego, za to nie mam pojęcia, kim jest dziewczyna Germana. Podszedłem do Leona i Fran.
L: Mam pomysł, chodźmy tam zaraz po zajęciach??
Fran: No nie wiem, trochę się boję, no bo, dlaczego ona ma twoje zdjęcia??
L: Ja też się trochę boję, ale tylko tak się wszystkiego dowiem. Idziesz ze mną??
Fran: Nie wiem, muszę się zastanowić.
L: A ty Fede??
Ja: Tak, muszę się dowiedzieć przez kogo Violetta płacze.
Leon i Fran dziwnie się na mnie popatrzyli
L: Nie mów tak więcej bo sobie pomyślę, że chcesz mi ukraść dziewczynę.
Fran: Jak Fede idzie, to ja też. W końcu niejaka Esmeralda mnie już poznała, a was nie zna, no prócz Leona, bo myśli, że jesteś jej synem.
Po tych słowach razem udaliśmy się do domu pani Esmeraldy...
%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%%
Może być?? Wiem, nie napisałam nic o Violettcie. Jak myślicie, gdzie uciekła?? Kim jest Esmeralda??? Odpowiedź na te wszystkie pytania znajdziecie w następnym rozdziale. Jak wam się podoba nowe tło??? A i nadal czekam na komentarze, która para lepsza?? Leonetta czy Fedeletta :)
Pozdrawiam Asia <3
Subskrybuj:
Posty (Atom)